Ricardo Bofill

By in architektura on 11 grudnia 2013

W roku 1983 zaprosi艂 mnie do Barcelony na swoje urodziny. Pojecha艂em tam z Rebek膮, kt贸ra w tym czasie nie by艂a jeszcze moj膮 偶on膮, ale pracowa艂a ju偶 w pracowni Ricardo Bofilla w Pary偶u. Umieszczono nas na noc w jednym ze wspania艂ych silos贸w, zamienionych przez Bofilla na biura i rezydencje. Obiekt ten powsta艂 w okresie, kiedy tworzy艂 on znakomite i wybitnie oryginalne projekty mieszkaniowe, kt贸re przynios艂y mu zas艂u偶on膮 renom臋. Przyj臋cie odby艂o si臋 w spos贸b typowo hiszpa艅ski: o p贸艂nocy na dziedzi艅cu tej by艂ej fabryki zamienionym w pi臋kny i ch艂odny ogr贸d. Na 艣rodku sta艂 ogromny st贸艂, wok贸艂 kt贸rego siedzieli zaproszeni go艣cie. Ricardo zasiad艂 na osi umieszczaj膮c mnie po swojej prawej stronie, a Rebek臋 po lewej. Poczu艂em si臋 jak dygnitarz wielkiego dworu 艂askawie przyjmowany przez jego kr贸lewsk膮 mo艣膰. Rozejrza艂em si臋 wok贸艂 siebie. Prawie nie by艂o m臋偶czyzn. Same pi臋kne m艂ode kobiety 鈥 jak si臋 p贸藕niej dowiedzia艂em, g艂贸wnie modelki. Wiadomo powszechnie by艂o, 偶e Bofill jest kobieciarzem, ale dopiero teraz mia艂em tego oczywisty dow贸d. Wy艣mienita kolacja obs艂ugiwana przez zesp贸艂 kelner贸w trwa艂a do trzeciej w nocy. Po niej Ricardo wsta艂 od sto艂u i zapyta艂 mnie, kt贸r膮 z kobiet chcia艂bym na noc. Odrzek艂em, 偶e 偶adn膮, ale na nieszcz臋艣cie Rebeka us艂ysza艂a to, co Hiszpan zaproponowa艂. Zobaczy艂em jej twarz i zrozumia艂em, 偶e przy Amerykankach d膮偶膮cych gwa艂townie do r贸wnouprawnienia kobiet, takich rzeczy nie m贸wi si臋 nawet 偶artem. 呕egnaj膮c si臋 z Ricardo, dowiedzia艂em si臋, 偶e nast臋pnego dnia przy 艣niadaniu chcia艂by ze mn膮 porozmawia膰 o interesach. Pod膮偶y艂em za rozjuszon膮 Rebek膮, kt贸ra wyrzuca艂a mi, 偶e przyja藕ni臋 si臋 z m臋skimi szowinistami. Z natury czu艂a niech臋膰 do przedstawicieli Po艂udnia, bowiem sp臋dzi艂a dwa lata w Kolumbii, gdzie by艂a obiektem lekcewa偶膮cego stosunku tamtejszych macho. Uspokoi膰 j膮 by艂o bardzo trudno, bo zaplanowa艂a ju偶, 偶e zrezygnuje z pracy u Bofilla i dotrzyma艂a swojego s艂owa. Kolejnego dnia rano oboje pojawili艣my si臋 w ogrodzie razem z innymi go艣膰mi. Zauwa偶y艂em oddzielny stolik ustawiony w pobli偶u wielkiego sto艂u, gdzie wszyscy zasiedli. Nadszed艂 Ricardo, kt贸ry o艣wiadczy艂, 偶e on i ja b臋dziemy je艣膰 osobno. Obra偶ona Rebeka musia艂a usi膮艣膰 przy g艂贸wnym stole. W trakcie 艣niadania Bofill zaproponowa艂 mi, 偶e je艣li znajd臋 mu projekty w Chicago, to zrobi ze mnie partnera i szefa biura chicagowskiego. Odpowiedzia艂em mu, 偶e w tym momencie mam trudno艣ci z uspokojeniem mojej 鈥瀏irlfriend鈥, co jednak zlekcewa偶y艂, uwa偶aj膮c uczucia Rebeki za niepowa偶ne. Przyrzek艂em mu te偶 zastanowi膰 si臋 nad propozycj膮 i powiedzia艂em, 偶e za艂atwi臋 mu wyk艂ad w Chicago, po czym szybko si臋 po偶egnali艣my.